- No tak...ona mogłaby pomóc mojej mamie! -krzyknęłam z radością. -A przynajmniej spróbować. Wraz ze szczeniakami ruszyliśmy do Anishy. Spotkaliśmy ją przed Lasem Strachu. Przywitaliśmy ją i od razy przeszliśmy do rzeczy. Opowiedziałam waderze co się stało.
- Czy mogłabyś nam pomóc? -spytał ukochany.
< Anisha ? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz