Zaczęliśmy się chlapać i wygłupiać w wodzie. Pływaliśmy tak z dobre dwie godziny, aż wyszliśmy cali mokrzy, ale uśmiechnięci.
- Zabawnie było - rzekłem
Larisa zgodziła się ze mną. Podczas odpoczynku zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i szybko się zaprzyjaźniliśmy. Świetnie mi się spędzało czas z Larisą, była wspaniała. Niestety co dobre to się szybko kończy i też tak było w naszym przypadku, gdyż się ściemniało, więc postanowiłem odprowadzić Larise do jej jaskini. Gdy doszliśmy do niej rzekłem
- Mam nadzieję, że spotkamy się jutro
Wadera się uśmiechnęła na moje słowa i pożegnaliśmy się.
*Następnego dnia*
Wstałem wypoczęty jak nigdy dotąd. Nie spiesząc się poszedłem coś upolować. Było bardzo wcześnie, gdyż gdy wchodziłem do lasu to powitały mnie śpiewy różnych ptaków, tak że postanowiłem się położyć i zacząłem wsłuchiwać się ich śpiew. Trwałem tak aż do końca ich śpiewania, czyli do wczesnego popołudnia. Gdy wychodziłem z lasu natknąłem się na Larisę. Powitaliśmy się z uśmiechem...
- Przejdziesz się? - spytałem
<Larisa??>
niedziela, 3 maja 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz