Gdy usłyszałem słowa księdza ,, Jeśli ktoś nie zgadza się na to małżeństwo niech sprzeciwi się teraz, lub zamilknie na wieki " wbiegłem krzycząc:
- Nie zgadzam się !
- Odejdź nieszczęśniku ! - warknął basior
- O nie ! - krzyknąłem stając obok Aishy - Nigdy ! Choćbym miał zginąć ! Nie opuszczę jej !
- Więc będę musiał się ciebie pozbyć - mówiąc to zaczęliśmy walczyć. Byłem na przegranej pozycji kiedy naglę do sali ślubnej wparowali: Dead, Blood, Ares, Seven i Ghost. Razem obezwładniliśmy basiora.< Aisha ? Co teraz ? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz