- To kontynuujemy naszą wycieczkę? - zapytałam.
- Dobrze. - odpowiedziała basior. Włóczyliśmy się 3 godziny. Nagle zaczęłam się trząść. Nie z zimna. Zrozumiałam o co chodzi.
- Wszystko dobrze, Sao? - zapytał Zyan.
- T-Tak... - ledwo wypowiedziałam i zemdlałam. Wiedziałam bardzo dobrze, dlaczego tak się stało, Obudziłam się
- Żyjesz?! - krzyknął basior.
- Tak. - lekko, nawet niewidocznie uśmiechnęłam się. W jednej chwili poczułam okropny ból w klatce piersiowej, ledwo oddychałam. zamknęłam oczy - To chyba koniec - powiedziałam do Zyana cicho i ponownie straciłam przytomność.
< Zyan? Co tam? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz