Misja? Ale jaka? Czy będzie niebezpieczna? Jeśli tak to nie chcę narażać życia brata. Anisha dość długo rozmyśliła o tym, aż rzekła
- Udajcie się do Lasu Śmierci, który leży na północny-wschód od tego lasu - wyjaśniła
Słyszałem o tym lesie, ale nie wierzyłem w to, że on istnieje naprawdę.
- Las Śmierci?
Red spojrzał na mnie, a Anisha uśmiechnęła się lekko.
- Musisz odnaleźć co daje prawdziwą siłę - rzekła i znikła
W lesie?! Ale jak do cholery!? Żaden z nas nie miał bladego pojęcia co robić.
- Dobra, musimy się udać do tego lasu, więc chodźmy już - rzekłem
Poszliśmy spokojnym krokiem, rozmowiając jednocześnie. Po drodze myślałem co daje prawdziwą siłę, ale nic nie wymyśliłem. Czułem, że odpowiedź jest blisko, ale ja nie mogłem jej odkryć. Po godzinie dotarliśmy na miejsce. Przez chwilę zawahaliśmy się, ale ja zrobiłem pierwszy krok i wszedłem do lasu, a za mną Red. W lesie zastała nas głucha cisza, której nic nie zakłócało. Byliśmy czujni, ale nic się nie działo. Straciliśmy czujność i wtedy zostaliśmy zaatakowani. Mój brat został porwany, a ja jakoś się obroniłem, ale musiałem uratować brata, ale jak to stworzenie było za silne.... Musiałem go uratować i nie miałem chwili do stracenia od razu ruszyłem śladem Red'a. Szukałem go bardzo długo i jak na razie nie mogłem go odszukać. Po paru godzinach odnalazłem go i nie wiedziałem jak go uratować. Nagle zdałem sobie sprawę, co daje mi prawdziwą siłę i w tym momencie zaświecił mój naszyjnik i widziałem inaczej. Nie umiem tego opisać, ale wrogów widziałem na czerwono, a sojuszników na niebiesko i mogłem widzieć, gdzie się kto ukrył. Dzięki temu uratowałem brata i mu to opowiedziałem
<Red?????>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz