Po kilku godzinach przyleciał Moon.
- Czemu tu czekałaś ? - zapytał lekko całując mnie w policzek
- Musiałam przemyśleć pare spraw - powiedziałam
- Jak się czujesz ?
- Średnio - rzekłam
- może zaprowadzę cie do Medyka. - zaproponował
- Dobrze.
Kiedy medyk mnie zbadał powiedział że to tylko stres
*Kilka dni później*
Wyrocznia powiedziała że jutro urodzi się mój syn. Nie chce tego dziecka ! Krzyczałam w duchu.
Mimo że przez ostatnie 3 dni był taki jak kiedyś ta jedna akcja na polanie zniszczyła cały nasz związek.
- Choć ze mną - odparł stanowczo Moon
Poszliśmy do tego wielkiego pałacu. On zaprowadził mnie do małego pokoju.
- Zostań tu ! - rozkazał
Uważaj bo ucieknę ! Chciałam na niego krzyczeć.
Położyłam się. Byłam zmęczona i śpiąca. Nie spałam od tygodnia. Poszłam spać. Kilka godzin później obudziłam się.
Do pokoju wszedł Moon. Uśmiechnął się.
Potem położył się obok mnie i przytulił.
Pocałował mnie w policzek. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
- Musisz powiedzieć watasze że tu będziesz wychowywać syna. - powiedział stanowczo - Zaraz przywołam powóz. Ja muszę się przespać.
Gdy zleciałem na ziemię czekała na mnie cała wataha. Wyszłam z powozu z uśmiechem, bo nie chciałam ich martwić.
Podeszłam do mojego ojca.
- Możemy się przejść ? - zapytałam
- Oczywiście
Gdy odeszliśmy na tyle daleko, że nikt nas nie słyszał opowiedziałam mu o Moon'ie i dziecku, Słuchał w milczeniu.
- Kochanie. Ja nie moge nic zrobić. - rzekł,a ja popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.
Naglę zza drzewa wyszedł Moon.
Pocałował mnie. Mój ojciec już odszedł.
Odwróciłam się i poszłam na polane.
Myślałam że pójdzie za mną, ale skręcił w inną ścierzkę.
Na polane zauważyłam Mack'a.
- Rose ! - krzyknął uradowany
- Hej - powiedziałam śmiejąc się
- Chcesz się przejść ? - zapytał
- Jasne !
Spacerowaliśmy po terenach watahy.
Wiedziałam że Moon jest gdzieś obok. Zauważyłam go nawet raz. Kiedy zrobiło się ciemno Mack odparł.
- Może cie odprowadzić - zapytał ale nie uzyskał odpowiedzi bo zza drzew wyłonił się Moon.
- Ja ją odprowadzę - powiedział z uśmiechem
Kiedy Mack odszedł przytuliłam się do Moon'a żadko miałam taką okazję.
Wróciliśmy do pałacu.
Położyłam się spać, a Moon obok mnie.
* Następnego dnia *
Obudziłam się przez Moon'em. Pocałowałam go w nos a on się obudził.
Uśmiechnęłam się.
- Hej. Chcesz się przejść - zaproponował ukochany, zdziwiło mnie to, bo nigdy nie chodzimy na spacery.
- Tak - potwierdziłam ochoczo. Byłam szczęśliwa.
Chodź chodziliśmy poza terenami wataha czułam się przy nim bezpieczna.
Chodziliśmy spokojnie. On zmienił się. Znów był radosny, czuły i romantyczny.
Naglę odszedł trochę w stronę kępy kwiatów.
Zerwał mój ulubiony kwiat Różę i dał mi ją.
- Najpiękniejszy kwiat na świecie dla jeszcze piękniejszej wadery.
Zauroczył mnie tym.
- Dziękuje - powiedziałam nieśmiało
Pocałował mnie w policzek.
- Muszę ci o czymś powiedzieć - dodał niepewnie - Bo czasem wstępuje we mnie demon. Jestem wtedy taki jaki byłem na łące.
Nie potrafię go okiełznać. - spojrzał mi prosto w oczy - Nie wiem czy chcesz żyć z kimś takim.
Nie odpowiedziałam, tylko przytuliłam się do niego.
Nie obchodziło mnie czy ma się zmieniać czy nie. Kocham go !
- Co ile się zmieniasz ? - zapytałam z ciekawością
- Podczas Pełni księżyca i przez następne 3 dni. Chce abyś wiedziała że kocham cię i nie chce cie stracić. Właśnie dlatego bie miałem partnerki, wszystkie się mnie bały. Kocham cię a tyle dobrze że zmieniłem się tylko z charakteru. Zawsze jak zamieniałem się w demona byłem agresywny.
Nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa. Byłam przerażona.
Bałam się.
- A co z dzieckiem ? - zapytałam zaniepokojona
- Ja będe w pałacu ty będziesz w specjalnym domku u bogów. Tam będziesz bezpieczna.
- A ci ja im powiem ? Że nie będzie mnie ? - zapytałam z irytacją - Czemu wcześniej mi nie powiedziałeś ?! Nie rozumiesz że możesz zrobić temu dziecku krzywdę ?! - krzyknęłam
- Chciałem ci powiedzieć, ale wtedy byś odemnie odeszła. A ja cie kocham.
- Jeśli mnie kochasz to daj mi się spotykać z Mack'iem - nalegałam
- Ale ... Przepraszam ale nie - rzekł Moon
- Nie będziesz mi rozkazywać ! - odparłam
W tej samej chwili odeszłam.
- Rose ! - krzyknął gdzieś za mną
Pobiegłam na łąkę, gdzie leżał Mack.
- Hej ! - krzyknęłam
- Cześć ! Przejdziesz się - zapytał
Przytaknęłam.
Poszliśmy na Polane Pełni Księżyca.
Był wieczór.
Usiedliśmy obok siebie.
Naglę Mack zbliżyć się do mnie i mnie pocałował ! Nie mogłam nic zrobić. Zauważyłam Moon'a wpatrującego się w tą sytuację.
- Co ty robisz ?! - warknęłam na Mack'a
Popchnął mnie na ziemię i przytulił.
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam wściekła
Moon zareagował odrazu. Podbiegł i odepchnął basiora.
On się zdziwił i uciekł. Ja leżałam niespokojnie. Narzeczony podszedł do mnie i przytulił.
Jak on może robić coś takiego Tashy ?!
Moon pomógł mi wstać.
Wróciliśmy do Domu.
Naglę zaczęłam zwijać się z bólu. Ale był to tylko skórcz.
< Niedługo napiszę dalszą część >
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...