Odeszłam z nim bo nie miałam już więcej siły. Kiedy wziął mnie za łapy poczułam straszny ból, bo wbił mi w nie pazury. Nie wiedziałam że on taki jest !
Podczas powrotu do domu nie odzywałam się do niego. On tylko nawijał o naszym ślubie, dzieciach. Nie mogłam go dalej słuchać !
Kiedy tylko wróciłam poszłam do oddzielnego pokoju i położyłam się. Zaraz potem pojawił się oczywiście Moon i położył się obok. Gdy chciałam wstać położył mnie ponownie. Nie delikatnie i ostrożnie tylko mocno i gwałtownie.
Odwróciłam się od niego w drugą stronę.
Nienawidziłam go !
Zaczęłam cicho szlochać. On wstał.
- Nie marz się ! - nakazał i wyszedł.
Kiedy się uspokoiłam wyszłam z jaskini.
Pobiegłam jak najszybciej do Mack'a był on ciągle na polanie. Po drodze wzięłam ze sobą Aqua, aby mi pomogła.
Ona szybko go uzdrowiła i odeszła.
- O Mack ! - rozpłakałam się i przytuliłam się do niego - Czemu on taki jest ?!
- Nie wiem, ale nie da ci spokoju. Musisz zerwać zaręczyny.
- Nie moge ! On jest półbogiem pewnie mnie zabije, albo gorzej. - szlichałam
- No moge zrobić gorsze rzeczy - odwróciłam się, a tam stał Moon. - Chcesz wiedzieć jakie?
Chciałam odbiec, ale złapał mnie. Nie miałam już siły ani ochoty z nim walczyć.
- Weźmiesz ze mną ślub ! - nakazał stojąc nademną, bo leżałam bezsilnie na ziemi.
Nie patrzyłam się mu w oczy. Nie chciałam !
Zszedł ze mnie. Zagwizdał i pojawił się rydwan. Kazał mi do niego wsiąść.
Kilka minut później byłam w jakimś królestwie. Jego słudzy zaprowadzili mnie do małego pokoju.
- Zostanie tu panienka do ślubu - rzekł sługa
Położyłam się Spać. Nie chciałam żyć z kimś takim.
Kilka godzin później przyszedł Moon.
Właśnie wstawałam.
- Witaj ranny ptaszku - rzekł swoich dawnym radosnym głosem. Uśmiechnęłam się.
Ale zaraz potem znów stał się taki zimny.
- Jak będzie miał na imię nasz syn ? - zapytał jakby sądził że jestem w ciąży.
- Nie jestem w ciąży. I nie zamierzam mieć dzieci - postawiłam mu reguły.
- Czy ja się ciebie pytam o zdanie ? Zapytałem o imie - powiedział stanowczo
Odwróciłam głowę. Nie zajdę z nim w ciążę ! Nigdy !!!
- Daje ci czas do jutra na wymyślenie imienia.
Bo jutro będziesz już w ciąży - odparł wrednym tonem.
Chciałam rzucać wszystkim.
Był wieczór szykowałam się do spania. Aż naglę wszedł Moon.
Położyłam się id strony zewnętrznej łóżka. On nie miał wyjścia. Przysunął się bardzo blisko. Myżlałam, że chce się przytuliś, ale naglę przypomniałam sobie zdanie. ,, Jutro będziesz już w ciąży "
Odsunęłam się. On znów się przysunął.
Odeszłam na drugi koniec pokoju i się położyłam tym razem od strony ściany.
Przycisnął mnie.
- Zostaw mnie ! - warknęłam wstając
- Ty mnie zupełnie nie rozumiesz co ? - zapytał
- Gdzie jest stary Moon którego kochałam ?! - powiedziałam z lękiem
- Chyba się w końcu obudził - rzekł - Nie ważne że ty mnie nie kochasz. Ja cie kocham.
Zbliżył się do mnie patrząc mi w oczy.
Chciałam z tamtond jak najszybciej uciec.
Położyłam się.
- Nie chce tego dziecka - szepnęłam
- Więc czemu mnie zdradzasz ? - zapytał niezgodne z tematem
- Ja cie zdradzam ?! To ty mnie zdradziłeś z tą waderą ! - krzyknęłam
- A Mack ?
- Mack to przyjaciel.
Odpuścił.
- Rose - odezwał się w końcu. - musisz urodzić syna aby był ktoś kto przejmie moje stanowisko.
- Nie rozumiesz że ja nie chce tego dziecka - powiedziałam z płaczem
On zbliżył się i oblizał moje łzy.
Przytuliłam się do niego.
- Boje się - szepnęłam mu do ucha
- Każdy się boi, ale trzeba zaryzykować - odparł Moon
*Następnego dnia*
Przyszedł medyk i powiedział mi że jestem w ciąży.
Moon się bardzo ucieszył. A ja nie wiedziałam co mam myśleć.
- Och Rose - rzekł basior - Chcesz wrócić do domu ?
- Sama nie wiem co ja im powiem - odparłem niepewnie
- Dobra jakoś sobie poradzisz - powiedział chłodno.
Wróciłam na ziemie. Na polanie siedział Mack.
- Rose ! - krzyknął podbiegając do mnie.
- Mack - dodałam niepewnie - Jestem w ciąży.
Stanął jak wryty.
- Gratuluje - rzekł niechętnie, potem wrócił do domu. A ja leżałam, jak zwykle samotnie, bo Moon'a nie było. Przyzwyczaiłam się.
Naglę przyszła Tasha.
< Tasha jak zareagowałaś ? Sory że takie długie XD Weno nie opuść mnie XD >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz