- Nie. - Powiedziałam zmęczona porodem. - Albo będziemy rodziną, albo nikogo nie zabierzesz.
Nagle dostałam skurczy. Po kilku godzinach urodziłam szczenięta - basiorka i waderkę. Niestety nie żyły.
- To przez ten stres... - Zaczęłam płakać. - Proszę, Ares, czy ta tragedia również Cię nie rusza?
< Ares? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz