Spojrzałem na wadere, która wyglądało na smutną. Nie wiedziałem czy się spytać czy nie, gdyż nie chciałem by mnie źle zrozumiała.
- Czy coś się stało? - spytałem Valixy
- Chodzi o rodzinę - rzekła ogólnie
Czyli sprawa delikatna, więc lepiej nie zgłębiać tego tematu, chyba że będzie chciała sama o tym porozmawiać
- Moze się dasz zaprosić na mały spacer? - spytałem
Wadera spojrzała na mnie, a po chwili odparła:
- Pewnie
Łaziliśmy po wszystkich terenach watahy, aż zatrzymaliśmy siè koło jeziora. Nastała głucha cisza miedzy nami, więc wpadłem na pewien pomysł. Wepchnąłem Valixy do wody, a potem sam wskoczyłem do niej. Zaczęliśmy się śmiać i wygłupiać, a po chwili wyszliśmy z wody cali mokrzy, ale uśmiechnięci.
<Valixy???>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz