Ucieszyłem się ze szczeniaka.
Wszyscy razem poszliśmy na spacer. Była piękna pogoda.
Byliśmy własnie nad wodopojem. Ja i Tasha położyliśmy się obok siebie, a dzieci natychmiast wskoczyły do wody. Nasze dzieci od razu zaakceptowały Leonarda. Z resztą ja też kochałem go jak własnego syna. Cieszyłem się że chociaż tak mogę pomóc.
- Ty będziesz jeszczo pomagać w ośrodku adopcyjnym ? - zapytałem z ciekawości
< Tasha ? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz