Wracaliśmy z naszymi dziećmi do jaskini, gdy podeszła do nas Merida.
- Hej - przywitałam ją
- Cześć Tasha, Mack . To wasze? - spytała wskazując na szczeniaki
- Tak, to nasze dzieciaki - odparł dumnie Mack.
Spojrzałam na Meridę, widać było, że chce nam cos powiedzieć, ale się waha z tym.
- Czy cos się stało? - spytałam
- Jestem w ciąży z Red'em ! - krzyknęła radośnie
Zaskoczyła mnie tym, gdyż myślałam, że jest z Miko, a tu taka niespodzianka. Pogratulowaliśmy jej i poszliśmy do jaskini, gdyż dzieci się niecierpliwiły. Po dojściu do jaskini, wyszłam się przejść, a Mack został z dziećmi. White mnie poprosiła o pomoc w zajmowaniu się dziećmi ze środka adopcyjnego, a ja nie miałam serca jej odmówić. W tym ośrodku spotkałam uroczego basiorka o imieniu Leonardo, którego pokochałam, a on mnie. Basiorek nie odstępował mnie na krok. Po skończonej pomocy wróciłam do jaskini i przedyskutowałam adopcje Leonarda z Mack'iem. Mój ukochany zgodził się, więc poszłam do Alf z prośbą o adopcję Leonarda. Pandora się zgodziła, więc poszłam po Leo, który był szczęśliwy z tego powodu. Wszyscy przywitali go z otwartymi ramionami
<Mack??>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz