Szłam do jaskini.
Wybrałam dłuższą drogę, ponieważ dzień był wyjątkowo piękny. Szłam i wpatrywałam się w pomarańczowo-czerwono-różowe światło zachodzącego słońca.
Po chwili wpadłam na coś.
- Aaaa!!! - Krzyknęłam wystraszona i zaczęłam uciekać.
Patrząc do tyłu czy to coś mnie nadal goni, potknęłam się o ostro wystający kamień. Wyglebiłam się bardzo pokazowo.
Wtedy tajemnicza istota mnie dogoniła, i zaczęła coś do mnie krzyczeć.
< Ares? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz