- Wiesz... Czy ty go kochasz?
- A co Ci do tego?! - Krzyknęłam.
- Przepraszam. Jestem Amarest. Jeszcze raz przepraszam za tamto, znowu wstąpił we mnie demon.
- A ja Woodnight... - Powiedziałam. - Mogę już iść?
- A, tak, tak. Oprowadzę Cię.
Zaprowadził mnie na klify. Ares leżał na krawędzi. Po chwili zauważyłam, że Amarest gdzieś zniknął.
< Ares? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz