Jako strazniczka nie miałam nic ważnego do roboty, więc postanowiłam sie przejść na mały spacer. Po drodze myślami byłam gdzie indziej i wpadłam na kogoś
- Wybacz - rzekłam lekko zawstydzona - Jestem Cheeky
- Spoko, Bruno - odparł
Bruno był przystojnym i miłym basiorem.
- Może chcesz się przejść? - spytał
Zaskoczył mnie tą propozycją, ale się zgodziłam. Spacerowaliśmy razem po terenach watahy i poznaliśmy się bliżej. Usiedliśmy przed brzegiem jakiegoś jeziorka. Przez jakiś czas wpatrywaliśmy się w taflę wody, aż go wepchnęłam do wody, a potem on mnie wciągnął. Chlapaliśmy się i wygłupialiśmy się aż z dobre dwie godziny.
<Bruno??>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
,, Nie zawsze smutek poznasz po twarzy, gdy z oczu łzy się poleją. Bo czasem w sercu łamie się życie, a jednak usta się śmieją. '...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
- Ymm... Tak ... - odparłam nieco zakłopotana, potem pobiegłam do domu i powiedziałam Aresowi o zaproszeniu. Spojrzałam się na niego z wyrzu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz