Moja córka już dorosła, ale ciągle się spotykaliśmy. Oboje zapomnieliśmy o Moone. Wziąłem z nią rozwód, a moja córka pogodziła się już ze stratą matki. Rok później Valixy i ja spotkaliśmy się przy stawie. Gdy naglę usłyszeliśmy za sobą ciche kroki. Ujrzeliśmy jakąś waderę. Valixy zapewnie nie wiedziała kto to, ale ja wiedziałem.
- Odejdź ! - warknąłem
- Nie chce porozmawiać z córką - powiedziała
- Nie ! - dalej warczałem, a Valixy zapewne przypomniała sobie że to jej matka. Podeszła do mnie, pociągnęła mnie za łapę i oboje odeszliśmy od Moone.
< Moone ? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
,, Nie zawsze smutek poznasz po twarzy, gdy z oczu łzy się poleją. Bo czasem w sercu łamie się życie, a jednak usta się śmieją. '...
-
- Ymm... Tak ... - odparłam nieco zakłopotana, potem pobiegłam do domu i powiedziałam Aresowi o zaproszeniu. Spojrzałam się na niego z wyrzu...
-
- Asteg - zaczęłam niepewnie - Tak ? - Wiem że mamy szczeniaka teraz siebie, ale ja nie potrafi przestać kochać Miko. Rozpłakałam się < A...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz