Popatrzyłam na niego nieprzekonana.
- zobaczysz, będzie dobrze - powiedział
- a-ale, dziecko nie będzie nasze! - powiedziałam lekko zszokowana jego propozycją.
- tak, ale zyska rodziców - powiedział spokojnie.
- n-no, dobrze... - wymruczałam nieprzekonana.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę domu sierot
< Ridian? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
,, Nie zawsze smutek poznasz po twarzy, gdy z oczu łzy się poleją. Bo czasem w sercu łamie się życie, a jednak usta się śmieją. '...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
- Ymm... Tak ... - odparłam nieco zakłopotana, potem pobiegłam do domu i powiedziałam Aresowi o zaproszeniu. Spojrzałam się na niego z wyrzu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz