Siedziałam z głową w chmurach. Na początku nie słyszałam pytania Average. Dopiero gdy się spytał:
- Coś się stało ?
Otrząsnęłam się z zamyślenia. Spojrzałam na basiora, który usiadł koło mnie
- Nic takiego .... - odparłam
- Widzę, że coś jest nie tak - powiedział łagodnie
- Ja... wolę nie mowić o tym - rzekłem słabo i cicho
Basior pokręcił głową, ale dał spokój i znowu siedzieliśmy w ciszy. Nagle basior musiał już iść, więc się pożegnaliśmy. Ja zostałam i spojrzałam w niebo oraz zaczęłam bawić się moim żywiołem, aż do wieczora. Następnie łaziłem bez celu. Gdy przypomniałam sobie tamten moment jak uratowała tego szczeniaka to przypomniały mi się słowa ojca:
"Jesteś dziwadłem! Twoja moc jest niebezpieczna! Trzeba trzymać cię w zamknięciu lub zabić"
To mnie wystraszyło i dlatego uciekłam. W mojej poprzedniej watasze nikt nie akceptował mojej odmienności... Westchnęłam cicho i poszłam spać....
*Następnego dnia*
Obudziłam się wcześniej i poszłam coś upolować, a gdy mi się to udało i zjadłam posiłek wróciłam na polanę i znowu bawiłam się moim żywiołem np. tworzyłam rybki i różne zwierzęta, które hasały sobie( oczywiście ryby pływały w wodzie xD) wokół mnie przyjaźnie.
- No proszę - usłyszałam głos Average
Wystraszyłam się, że aż podskoczyłam. Basior wybuchnął śmiechem, na co ja spuściłam głowę...
<Average??>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Właśnie kończę ostateczne poprawki dotyczące watahy ;) Zamiany: - Zmieniony został szablon bloga ( jeśli macie jakieś lepsze możecie po...
-
Współczułem Rickowi. - Nie umiem ci pomóc - wyznałem zakłopotany - Daj jej chwilę na odpoczynek. Dzień, góra dwa. Wtedy pójdź do niej i ją ...
-
Nareszcie sami. -podszedłem do wadery i zacząłem ją namiętnie całować. Tym razem nie zaprzeczała. Spędziliśmy wspaniałą noc. Rano wstałem wc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz